Dziś o ścianach jeszcze chcę

Trochę zostawionych chyba – jako bazowy pewnik z gipsu, farbą malowany. Ostatnio próbowałam przekonać do cegieł moich ukochanych;) – podobno przesadnie popularnych – dziś o innych ściennych szaleństwach. No bo tak – co można zmienić na ścianach rezygnując tynku gipsowego malowanego farbą w oklepanym kolorze dziko nazywanej żółcieni…A tu niespodzianka – możliwości jest ogrom. Zaczynając od tynków przeróżnej maści – bardziej bądź mniej bosko dekoracyjnych. Finezyjnych struktur ściennych, tynków bawełnianych, glinianych – przez płyty betonowe, po wyjątkowo urokliwe tapety, malunki przeróżne, naklejki i inne okładziny. Można przecież wykorzystać deski, blachy, siatkę ogrodzeniową, tkaniny różne: plusz, jedwab, skórę. Możemy też kombinować z cokołami dekoracyjnymi – z płyt kartonowo gipsowych albo gotowych paneli. Takie cokoły dodają wnętrzu elegancji – miękko przenoszą w zupełnie inny wymiar – elegancji, szykowności -mmm…Możliwości jest naprawdę wiele – więc dlaczego, dlaczego, dlaczegooo na żółto…

Ciacho

Ostatnio, w Mediolanie, przy okazji targów miałam okazję zobaczyć, jak cudownie wyglądają na ścianach znakomite w każdym calu tapety. Tapety, które wyglądają jak olbrzymie zdjęcia wiernie odzwierciedlające rzeczywiste kształty, cienie, rzeczywisty trójwymiar – obłędne propozycje na ściany! Co prawda, tego typu malunki na papierze wymagają większej ściany – żeby „mogły zaprezentować „ całe swoje niecodzienne piękno. Tak wyklejona ściana w salonie – gdziekolwiek – jest nietuzinkowym determinantem, który potrzebuje jedynie dobrze dobranej bazy – w myśl mojej ulubionej zasady Coco: im mniej tym lepiej. Warunki dyktuje wnętrze – no i inwestor szanowny;) Ale, ale – oprócz wspomnianych dzieł sztuki codziennej – możemy, chcąc nadać wnętrzu bardziej osobisty charakter , wykorzystać ulubione zdjęcia, robiąc z nich plakaty wielkoformatowe, drukowane na papierze albo – co łatwiejsze w demontażu – na płytach pcv (dzięki czemu łatwiej będzie je zdemontować, kiedy nam się znudzą lub widniejące na nich facjaty przestaną być apropos;)).

Muszę, muszę jeszcze – zanim dalej będę próbowała przekonać (może choć jedną osobę;)), do innych – bardziej odjechanych – wariacji ściennych – pokazać „kawałek mojej” ściany, na tle której ustawiłam przecudnej urody krzak róży wysznupany w pewnym miejscu z roślinami. Podpowiem tylko, że ściana jest zwykła, a to, co na niej – to… zwykłą zaprawa klejowa. Przerwa. Malinowa. Sama upiekłam, to się chwalę:)

Jeden komentarz

  1. Odpowiedz
    Paweł 23 lipca 2014

    Ciasto wygląda pysznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>